Sąd apelacyjny USA orzekł, że kampania Trumpa dotycząca ceł zagranicznych jest w dużej mierze nielegalna

Sąd apelacyjny Stanów Zjednoczonych uznał politykę prezydenta Donalda Trumpa za nielegalną, nie zdecydował się jednak na całkowite wstrzymanie szeroko zakrojonych ceł importowych.
W piątek Sąd Apelacyjny dla Okręgu Federalnego w Waszyngtonie w zasadzie podtrzymał decyzję z maja , w której uznano, że Trump przekroczył swoje uprawnienia, nakładając powszechne cła na wszystkich partnerów handlowych USA.
Aby uzasadnić tę decyzję, Trump powołał się na ustawę o międzynarodowych nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych (IEEPA), twierdząc, że deficyt handlowy z innymi krajami stanowi „stan wyjątkowy”.
Jednak sąd apelacyjny w swoim piątkowym orzeczeniu zakwestionował tę logikę, orzekając stosunkiem głosów siedem do czterech przeciwko wprowadzeniu ogólnych taryf.
„Ustawa przyznaje Prezydentowi znaczące uprawnienia do podejmowania szeregu działań w odpowiedzi na ogłoszony stan wyjątkowy” – stwierdził sąd.
„Jednak żadne z tych działań nie obejmuje wprost uprawnień do nakładania taryf, ceł i tym podobnych, ani uprawnień do nakładania podatków”.
Oczekuje się, że administracja Trumpa odwoła się do Sądu Najwyższego, a sąd apelacyjny orzekł, że jego polityka taryfowa może pozostać w mocy do 14 października.
Było to odejście od orzeczenia z maja, które obejmowało nakaz natychmiastowego wstrzymania stosowania taryf.
Czego dotyczy ta sprawa?Pierwotną decyzję w maju wydał Sąd Handlu Międzynarodowego Stanów Zjednoczonych z siedzibą w Nowym Jorku, sąd specjalistyczny, który rozpatruje wyłącznie sprawy cywilne dotyczące handlu transgranicznego.
Sprawa ta była jedną z co najmniej ośmiu spraw kwestionujących daleko idącą politykę taryfową Trumpa.
Trump od dawna utrzymuje, że partnerzy handlowi USA wykorzystują fakt, że jest to największa gospodarka świata. Przedstawia deficyt handlowy – sytuację, w której USA importują więcej, niż eksportują – jako egzystencjalne zagrożenie dla gospodarki.
Eksperci ostrzegają jednak, że deficyt handlowy nie musi być czymś złym: może być oznaką silnej bazy konsumenckiej lub wynikiem różnic w wartościach walut.
Mimo to 2 kwietnia Trump powołał się na IEEPA, aby nałożyć 10-procentowe cła na wszystkie kraje, a także indywidualne cła „wzajemne” na poszczególnych partnerów handlowych.
Nazwał to wydarzenie „ Dniem Wyzwolenia ”, ale krytycy zauważyli, że światowe rynki zareagowały na ogłoszenie o taryfach spadkiem.
Kilka dni później, gdy „wzajemne” cła miały wejść w życie, administracja Trumpa ogłosiła wstrzymanie handlu dla niemal wszystkich krajów, z wyjątkiem Chin. W międzyczasie Trump i jego urzędnicy zapowiedzieli, że będą dążyć do negocjacji umów handlowych z globalnymi partnerami.
Nowa lista zindywidualizowanych, krajowych ceł została ujawniona w lipcu w formie listów, które Trump zamieścił na swoim koncie w mediach społecznościowych. Wiele z nich weszło w życie 1 sierpnia , w tym 50-procentowe cło nałożone na Brazylię za ściganie sojusznika Trumpa, byłego prezydenta Jaira Bolsonaro.
Właśnie w tym tygodniu, 27 sierpnia, Indie zostały obłożone 50-procentowym cłem z powodu zakupu ropy naftowej od Rosji.
Tymczasem Meksyk, Kanada i Chiny od lutego zmagają się z groźbami wprowadzenia ceł przez Trumpa. Trump wykorzystuje cła importowe, aby zapewnić sobie przestrzeganie swojej polityki w zakresie bezpieczeństwa granic i narkotyku fentanylu.
Jakie są argumenty?Prezydenci USA mają ograniczone uprawnienia do nakładania ceł w celu ochrony określonych gałęzi krajowego przemysłu. Trump skorzystał z tej władzy w przypadku importowanej stali, aluminium i produktów samochodowych.
Jednakże ogólnie rzecz biorąc, Konstytucja Stanów Zjednoczonych przyznaje władzę nakładania podatków, w tym taryf, Kongresowi, a nie prezydentowi.
W pozwach takich jak ten z piątku dowodzi się, że Trump przekroczył swoje uprawnienia prezydenckie, nakładając cła powszechne.
Decyzja sądu apelacyjnego wskazała również, że IEEPA nie daje prezydentowi nieograniczonej władzy.
„Wydaje się mało prawdopodobne, aby Kongres, uchwalając IEEPA, zamierzał odejść od dotychczasowej praktyki i przyznać Prezydentowi nieograniczone uprawnienia do nakładania taryf” – stwierdzono w orzeczeniu.
Decyzja ta zapadła w odpowiedzi na dwa pozwy: jeden złożony przez bezpartyjną organizację Liberty Justice Center w imieniu pięciu małych amerykańskich przedsiębiorstw, a drugi przez 12 stanów USA.
Mimo to na swoim profilu w mediach społecznościowych Truth Social Trump zachowywał się buntowniczo, podkreślając, że jego cła pozostaną w mocy pomimo decyzji sądu apelacyjnego.
„WSZYSTKIE CŁA NADAL OBOWIĄZUJĄ! Dziś Sąd Apelacyjny o skrajnie stronniczych poglądach błędnie stwierdził, że nasze cła powinny zostać zniesione, ale wiedzą, że Stany Zjednoczone Ameryki ostatecznie wygrają” – napisał .
Dodał, że jego zdaniem cła „są najlepszym narzędziem, które pomoże naszym pracownikom”. Zasugerował również, że spodziewa się poparcia Sądu Najwyższego w jego apelacji.
„Gdyby te cła kiedykolwiek zniknęły, byłaby to totalna katastrofa dla kraju. Osłabiłoby nas finansowo, a musimy być silni” – powiedział Trump.
„Nasi bezduszni i nierozsądni politycy pozwolili, by cła zostały użyte przeciwko nam. Teraz, z pomocą Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, wykorzystamy je z korzyścią dla naszego Narodu”.
Al Jazeera