Trump otacza Wenezuelę militarnie. Czy to może oznaczać koniec Maduro?

Trzy niszczyciele z systemem bojowym Aegis, atomowe okręty podwodne, samolot rozpoznawczy i krążownik zdolny do przenoszenia pocisków kierowanych. W ostatnich tygodniach Stany Zjednoczone Ameryki (USA) ogłosiły znaczne zwiększenie swojej morskiej obecności wojskowej na Karaibach, szczególnie na wodach u wybrzeży Wenezueli. Kraj pod przewodnictwem Donalda Trumpa uzasadniał wzmocnienie swojej obecności wojskowej walką z kartelami narkotykowymi w regionie , ale prezydent Nicolás Maduro ma odmienne zdanie, potępiając zamiar Waszyngtonu przeprowadzenia operacji wojskowej na terytorium Wenezueli w celu obalenia reżimu, który sprawuje władzę od czasu, gdy Hugo Chávez doszedł do władzy.
„Będziemy bronić naszych mórz, naszego nieba i naszych ziem. Będziemy ich strzec i patrolować. Żadne imperium nie tknie świętej ziemi Wenezueli ani świętej ziemi Ameryki Południowej” – ogłosił Nicolás Maduro, odrzucając oskarżenia, jakoby kraj, któremu przewodzi, był „dyktaturą opartą na handlu narkotykami”. Biuro Prokuratora Generalnego USA z kolei uważa prezydenta Wenezueli za jednego z „największych handlarzy narkotyków na świecie” i „zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego” Stanów Zjednoczonych.
Motywy wysyłania przez Stany Zjednoczone okrętów wojennych i okrętów podwodnych o napędzie atomowym wciąż pozostają niejasne. Administracja Trumpa upiera się, że prezydent Wenezueli jest „zbiegiem”, oskarżając go o kierowanie potężnym Kartelem Soles , który zajmuje się głównie przemytem kokainy, która następnie trafia do USA i Europy. „Jest szefem kartelu narkotykowego oskarżanego w Stanach Zjednoczonych o handel narkotykami” – powiedziała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt, obiecując, że Donald Trump użyje „całkowicie amerykańskiej siły”, aby ukrócić handel narkotykami.

▲ Pancernik USS Lake Erie tankowany w Panamie przed wypłynięciem do Wenezueli
AFP za pośrednictwem Getty Images
Od swojej pierwszej kadencji prezydent USA robił wszystko, co w jego mocy, aby zdestabilizować reżim w Wenezueli, ale po raz pierwszy wysłał flotę tej wielkości w pobliże wybrzeża Wenezueli. Co więcej, w połowie sierpnia Prokuratura Generalna USA ogłosiła nagrodę w wysokości 50 milionów dolarów (około 43 milionów euro) za głowę Nicolása Maduro. Jest to najwyższa nagroda pieniężna, jaką kiedykolwiek zaoferował amerykański wymiar sprawiedliwości; jest ona na przykład dwukrotnie wyższa niż kwota zaoferowana za schwytanie Osamy bin Ladena .
Reżim wenezuelski czuje się oblężony i podjął już pierwsze kroki, mobilizując 4,5 miliona bojowników w całej Wenezueli oraz 15 000 żołnierzy wysłanych na granicę z Kolumbią. Przeprowadził również operacje zwalczania handlu narkotykami, aby zademonstrować Stanom Zjednoczonym, że nie odgrywa on żadnej roli w międzynarodowych sieciach przestępczych. Stany Zjednoczone nie wykazują jednak żadnych oznak ograniczania swojej obecności w regionie.

▲ Nagroda za głowę Nicolása Maduro na plakacie w Kolumbii
AFP za pośrednictwem Getty Images
7 sierpnia prokurator generalny USA podwyższył nagrodę za każdą osobę, która dostarczy kluczowe informacje pomocne w schwytaniu Nicolása Maduro. Pam Bondi oskarżyła wówczas prezydenta Wenezueli o wykorzystywanie „zagranicznych organizacji terrorystycznych” do przemytu „śmiercionośnych narkotyków i przemocy” do Stanów Zjednoczonych. „Pod przywództwem prezydenta Trumpa Maduro nie uniknie sprawiedliwości i zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za swoje straszliwe zbrodnie”.
Tydzień później „New York Times” doniósł, że prezydent USA „potajemnie” zwrócił się do Pentagonu z prośbą o wysłanie amerykańskich sił zbrojnych przeciwko kartelom w Ameryce Łacińskiej uznanym za organizacje terrorystyczne – niektóre z nich działały w Wenezueli. Później, 21 sierpnia, prasa międzynarodowa ujawniła, że wysłanie okrętów wojennych miało na celu przede wszystkim monitorowanie wybrzeża Wenezueli.
Stany Zjednoczone wysłały trzy niszczyciele rakietowe klasy Aegis, planując ich rozmieszczenie „na kilka miesięcy” u wybrzeży Wenezueli. Do realizacji tej misji wysłano również atomowy okręt podwodny, samolot rozpoznawczy P8 Poseidon, okręt wojenny wyposażony w rakiety oraz inne jednostki średniego i małego kalibru. Stany Zjednoczone rozmieściły również 4500 żołnierzy i 2220 marines w pobliżu wybrzeża Wenezueli.

▲ Niszczyciele rakietowe klasy Aegis
MARYNARKA WOJENNA KOREAŃSKA/YONHAP/EPA
Niszczyciele i inne okręty stanęły jednak w obliczu nieprzewidzianego zdarzenia: huraganu Erin. Z powodu niesprzyjających warunków pogodowych flota musiała wrócić do portów amerykańskich. Jednak w poniedziałek powróciła na pełne morze i obecnie kieruje się w stronę wód terytorialnych Wenezueli, wkraczając już w czwartek na południowe Karaiby. Co więcej, agencja Reuters poinformowała, że Stany Zjednoczone wzmocnią swoją obecność wojskową u wybrzeży Wenezueli, wysyłając kolejny okręt podwodny zdolny do przenoszenia broni jądrowej oraz krążownik rakietowy USS Lake Erie.
To prawdziwy pokaz siły USA , który może wyrządzić znaczne szkody wenezuelskiej flocie wojennej, znacznie słabszej od USA. Reżim Nicolasa Maduro spodziewa się, że okręty wojenne pojawią się na jego wodach na początku przyszłego tygodnia, co podsyca groźby i apele do administracji Trumpa o ponowne rozważenie swojej decyzji. „Żadnych sankcji, żadnych blokad, żadnej wojny psychologicznej, żadnego nękania. Nie byli w stanie i nie będą mogli. Nie ma mowy, żeby mogli wkroczyć do Wenezueli” – zapewnił wenezuelski przywódca.
John Polga-Hecimovich, profesor nauk politycznych w Akademii Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych i ekspert ds. Ameryki Łacińskiej, powiedział Observadorowi, że jest to „ jedno z największych rozmieszczeń sił morskich na południowych Karaibach od dziesięcioleci”. W sumie 6700 Amerykanów zostanie zmobilizowanych do tej misji na wodach terytorialnych Wenezueli. Ekspert porównuje również te liczby z inwazją Stanów Zjednoczonych na Grenadę w 1983 roku (7000 żołnierzy) i inwazją Stanów Zjednoczonych na Panamę w 1989 roku (30 000 żołnierzy).
Czy USA naprawdę mogą zaatakować Wenezuelę lub zabić Maduro???????Norfolk, #Stany Zjednoczone (???????????)
Sprzęt 22. Ekspedycyjnej Jednostki Piechoty Morskiej (MEU) jest ładowany na pokład okrętu USS Iwo Jima (LHD-7) należącego do Marynarki Wojennej USA u wybrzeży Wirginii w oczekiwaniu na dopłynięcie do wybrzeży #Wenezueli (????????).
????: @USNavy https://t.co/e1Ud0dO6JZ pic.twitter.com/q8WXZvuch9
— SA Defensa (@SA_Defensa) 20 sierpnia 2025 r
Te liczby są „znaczące”, przyznaje John Polga-Hecimovich. Profesor uniwersytecki uważa jednak, że nie wystarczą one do przeprowadzenia amerykańskiej „inwazji” na Wenezuelę. „Jeśli prezydent USA kiedykolwiek zdecyduje się na inwazję na Wenezuelę, potrzebny będzie lotniskowiec, znaczne wsparcie i dziesiątki tysięcy żołnierzy, aby przeprowadzić tę misję”, wyjaśnia, dodając, że Amerykanie będą potrzebować wsparcia niektórych „regionalnych sojuszników” – takich jak Kolumbia czy Brazylia – aby zapewnić „żołnierze, sprzęt i wsparcie logistyczne”.
Biały Dom nadal nie ujawnia, co zrobi w Wenezueli . W czwartek rzeczniczka prezydenta USA nie odpowiedziała wprost na pytanie, czy dojdzie do bezpośredniego ataku na cele na terytorium Wenezueli. „Nie zamierzam uprzedzać decyzji prezydenta” – dodała, podkreślając, że Donald Trump jest „gotowy użyć wszelkich środków amerykańskiej siły, aby powstrzymać napływ narkotyków do kraju i postawić winnych przed sądem”.
Karoline Leavitt podkreśliła jednak, że „kilka państw na Karaibach i w regionie” „pochwaliło” wysiłki USA w walce z rządem, który jej zdaniem jest „kartelem narkotykowo-terrorystycznym”. Rzecznik Białego Domu upierał się przy innej teorii: prezydent Wenezueli nie jest „legalny”, zwłaszcza po ubiegłorocznych wyborach prezydenckich, w których pojawiło się wiele wątpliwości co do legalności zwycięstwa Nicolása Maduro, kwestionowanego przez opozycję pod przewodnictwem Marii Coriny Machado.
„Donald Trump jest gotowy użyć wszelkich środków amerykańskiej siły, aby powstrzymać napływ narkotyków do kraju i postawić przed sądem osoby za to odpowiedzialne”.
Karoline Leavitt, sekretarz prasowa Białego Domu
Według Axios , nie jest jasne, co zrobi Donald Trump. Nawet najbardziej zagorzali politycy nie mają jasnego pojęcia o kolejnych krokach prezydenta w sprawie Wenezueli. „To w 105% kwestia narkoterroryzmu, ale jeśli Maduro ustąpi z urzędu, nikt nie będzie płakał” – mówi źródło bliskie prezydentowi. Inne źródło donosi, że prezydent zażądał „szeregu opcji” i je analizuje. „Ostatecznie to decyzja prezydenta, ale Maduro powinien się wkurzyć”.
Na razie, według większości źródeł, z którymi rozmawiał Axios, Biały Dom pokłada nadzieję w tym, że Nicolás Maduro albo zrzeknie się władzy, albo zostanie zamordowany przez członków opozycji. Jednocześnie, według tej samej gazety, nie wyklucza się możliwości użycia dronów do zabicia prezydenta Wenezueli , choć kilku członków administracji ostrzega, że jest to rozwiązanie skrajne. Jest to zatem sytuacja strategicznie niejednoznaczna.
Ale jest ktoś, kto mógłby to odwrócić: Marco Rubio . Sekretarz stanu USA i obecny członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego nigdy nie krył swojej wrogości wobec reżimu wenezuelskiego i wszystkich socjalistycznych rządów w Ameryce Łacińskiej. Syn Kubańczyków, którzy wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych, uważa reżim wenezuelski za jeden z głównych filarów kubańskiego rządu – a to daje mu kolejny powód do niechęci do Nicolása Maduro. Źródło bliskie Donaldowi Trumpowi zwierzyło się portalowi Axios, że „Kubańczycy wokół prezydenta nie dają mu spokoju” w tej sprawie. Konsekwencja? Maduro może „wylądować w worku na zwłoki”.

▲ Marco Rubio (z flagą Wenezueli w tle) jest jednym z najgłośniejszych krytyków Wenezueli w administracji Trumpa
CRISTOBAL HERRERA/EPA
Dzięki wpływom w bliskim otoczeniu Donalda Trumpa, Marco Rubio będzie czołową postacią Białego Domu, opowiadającą się za bardziej zdecydowanymi działaniami przeciwko reżimowi wenezuelskiemu. W maju 2025 roku sekretarz stanu napisał dedykację dla Marii Coriny Machado – głównej postaci wenezuelskiej opozycji – w magazynie „Time”, który umieścił ją na liście 100 najbardziej wpływowych osób w 2024 roku. „Jest Żelazną Damą Wenezueli. Jest uosobieniem odporności, wytrwałości i patriotyzmu. W obliczu ogromnych wyzwań María Corina nigdy nie zrezygnowała ze swojej misji walki o wolną, sprawiedliwą i demokratyczną Wenezuelę”.
Choć na Donalda Trumpa Marco Rubio ma wpływ, niektórzy członkowie jego administracji i znaczna część jego elektoratu otwarcie sprzeciwiają się jakimkolwiek działaniom wojskowym USA za granicą. Nie przyjęliby też z zadowoleniem interwencji Waszyngtonu w Wenezueli. Jak analizuje wenezuelski profesor Ramón Cardozo Álvarez w artykule opublikowanym w Deutsche Welle, „jawne użycie siły przeciwko Wenezueli mogłoby wywołać wewnętrzne napięcia polityczne w koalicji popierającej prezydenta”.
Podczas irańskich ataków na Stany Zjednoczone Donald Trump zasygnalizował już możliwość użycia siły. Spotkało się to jednak z krytyką ze strony jego elektoratu, a kilku przedstawicieli administracji – takich jak wiceprezydent J.D. Vance – podkreślało, że działania te były nadzwyczajne i miały na celu wyłącznie zniszczenie irańskiego programu nuklearnego.
„Otwarte użycie siły przeciwko Wenezueli może wywołać wewnętrzne napięcia polityczne w koalicji popierającej prezydenta Trumpa”.
Ramón Cardozo Álvarez, wenezuelski profesor uniwersytecki
Publicznie, mimo że było to jego własną inicjatywą, Donald Trump ledwo wspomina o rozmieszczeniu tej floty u wybrzeży Wenezueli. Nie było żadnego komunikatu – ani ze strony Białego Domu, ani Pentagonu; informacja została ujawniona za pośrednictwem mediów. Co więcej, prezydent USA wybrał prokuratora generalnego, który udzielał wywiadów amerykańskim kanałom telewizyjnym, na twarz oblężenia reżimu Nicolasa Maduro. To Pam Bondi ogłosiła wielomilionową nagrodę dla każdego, kto pomoże w pojmaniu wenezuelskiego przywódcy.
Wybór Pam Bondi pokazuje, że podejście do tej sprawy nie jest militarne, lecz legalne. Głowa państwa zamierza usprawiedliwić swoje ostatnie działania, uznając wenezuelskiego przywódcę za „nielegalnego” i „przestępczego handlarza narkotyków”, co ma na celu uniknięcie niezadowolenia elektoratu i utrzymanie sprawy w niewielkim stopniu w amerykańskich mediach.
„Nacisk na Maduro”: Czego Stany Zjednoczone mogą chcieć poprzez zwiększoną obecność militarną?Dla Johna Polgi-Hecimovicha nie ma wątpliwości, że to kolejny przykład „międzynarodowej polityki” Donalda Trumpa, polegającej na „dyplomacji przymusu”. „Myślę, że ten ruch ma na celu wywarcie presji na Maduro , ale nie sądzę, żeby to była zakrojona na szeroką skalę próba jego obalenia” – podsumowuje, wyjaśniając, że obecna flota jest „zbyt mała, by dokonać czegokolwiek znaczącego w celu obalenia reżimu Maduro”.
„Myślę, że ten ruch ma na celu wywarcie presji na Maduro, ale nie sądzę, żeby to była zakrojona na szeroką skalę próba jego obalenia”.
John Polga-Hecimovich, profesor nauk politycznych w Akademii Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, specjalizujący się w sprawach Ameryki Łacińskiej
Ekspert wskazuje na inne uzasadnienia poza upadkiem reżimu. Jednym z nich jest jedna z obietnic wyborczych Donalda Trumpa: „wojna z narkotykami” i położenie kresu importowi narkotyków do Stanów Zjednoczonych za pośrednictwem zorganizowanych sieci. „Administracja Trumpa uważa, że transnarodowa przestępczość zorganizowana w Ameryce Łacińskiej stanowi realne zagrożenie dla jej interesów” – mówi John Polga-Hecimovich, dodając: „Stawiając na pierwszym miejscu walkę z międzynarodowym handlem narkotykami”, prezydent USA wysyła „pokaz siły” wszystkim kartelom organizującym import narkotyków do kraju.
Co więcej, John Polga-Hecimovich wskazuje na inny powód: wysłanie sygnału siły w całej Ameryce Łacińskiej. „Wysyła to sygnał przywódcom Ameryki Łacińskiej, takim jak Maduro, że Stany Zjednoczone są gotowe użyć groźby użycia siły do osiągnięcia swoich celów i stanowi dla nich okazję do zademonstrowania kontroli nad swoją »strefą wpływów na Karaibach«” – mówi profesor uniwersytetu, zauważając, że dowodzi to zdolności Marynarki Wojennej USA do „szybkiego rozmieszczania sił w regionach wrażliwych politycznie”.
Nic więc dziwnego, że kilku lewicowych przywódców Ameryki Łacińskiej skrytykowało działania USA. Prezydent Kolumbii Gustavo Petro oskarżył już Stany Zjednoczone o wykorzystywanie „handlu narkotykami jako pretekstu do inwazji militarnej”. „Kartel Soles nie istnieje; to fikcyjna wymówka wykorzystywana przez skrajną prawicę do obalania rządów, które jej nie przestrzegają” – potępił, podkreślając, że w przypadku inwazji Waszyngton przekształci Wenezuelę „w nową Syrię”.

▲ Prezydent Kolumbii był jednym z najbardziej krytycznych głosów w sprawie działań USA w Wenezueli
MAURICIO DUENAS CASTANEDA/EPA
Prezydent Meksyku Claudia Sheinbaum, która utrzymuje serdeczne stosunki z Donaldem Trumpem, mimo że jest lewicowcem, również wyraziła krytykę , wzywając do zakończenia „interwencjonizmu” i opowiadając się za „samostanowieniem narodu, nieinterwencją i pokojowym rozwiązywaniem konfliktów”. Podobnie Brazylia, za pośrednictwem doradcy prezydenta Celso Amorima, z „zaniepokojeniem” odnosi się do wysłania amerykańskich okrętów wojennych do Wenezueli , jak cytuje Globo: „Uważam, że nieinterwencja jest niezbędna”.
Z kolei prawicowe rządy w Ameryce Łacińskiej, takie jak Argentyna pod rządami Javiera Mileia, chwalą i postrzegają działania Donalda Trumpa pozytywnie, a także uważają Cartel de los Soles za organizację terrorystyczną, podobnie jak Stany Zjednoczone.
Maduro prosi Guterresa o wsparcie, Corina Machado dziękuje mu i podwaja ofensywę przeciwko reżimowiW Wenezueli Maduro przywiązuje ogromną wagę do działań militarnych USA. Nie tylko ze względu na nieprzewidywalność Donalda Trumpa i możliwość upadku reżimu, ale także jako sposób na zmobilizowanie wenezuelskiej opinii publicznej przeciwko Stanom Zjednoczonym i potencjalne zdobycie na tym kapitału politycznego.

▲ Nicolás Maduro odwiedza wojsko
„Po 20 dniach ciągłych zapowiedzi, gróźb, wojny psychologicznej, po 20 dniach oblężenia narodu wenezuelskiego, dziś jesteśmy silniejsi niż wczoraj, dziś jesteśmy lepiej przygotowani do obrony pokoju, suwerenności i integralności terytorialnej” – powiedział Nicolás Maduro w czwartek podczas ćwiczeń wojskowych, podczas których wystąpił w mundurze – również jako sposób na zademonstrowanie siły w obliczu, jak twierdzi, gróźb ze strony USA.
Miesiące po przyznaniu się do winy zabójca Sartawiego zostaje w końcu osądzony. Jednak, w zaskakującym zwrocie akcji, terrorysta z pokoju 507 utrzymuje, że jest niewinny. Jak to się skończy? „1983: Portugalia à Queima-Poupa” to opowieść o roku, w którym dwie międzynarodowe grupy terrorystyczne zaatakowały Portugalię. Posłuchaj szóstego i ostatniego odcinka tego podcastu Plus, z narracją aktorki Victorii Guerry i oryginalną ścieżką dźwiękową Lindy Martini, na stronie internetowej Observador. Możesz go również posłuchać w Apple Podcasts , Spotify i YouTube Music . Posłuchaj pierwszego odcinka tutaj , drugiego tutaj , trzeciego tutaj , czwartego tutaj i piątego tutaj .
Na arenie międzynarodowej Wenezuela zwróciła się o pomoc do Organizacji Narodów Zjednoczonych, a w szczególności do Sekretarza Generalnego. Wenezuelski minister spraw zagranicznych Yván Gil wysłał w piątek list do António Guterresa, wyrażając „głębokie zaniepokojenie” „eskalacją agresji rządu Stanów Zjednoczonych” wobec Wenezueli. „W ciągu ostatnich dwóch lat osiągnęli oni bezprecedensowy poziom zagrożenia dla pokoju i bezpieczeństwa Ameryki Łacińskiej i Karaibów”.
Szef wenezuelskiej dyplomacji uważa za niedopuszczalne, aby w „XXI wieku” ponownie pojawiała się „polityka siły, która zagraża międzynarodowemu pokojowi i bezpieczeństwu”, i wzywa Guterresa do zwrócenia się do rządu Stanów Zjednoczonych o „zakończenie tych wrogich działań i pełne ustosunkowanie się do suwerenności, integralności terytorialnej i niepodległości Boliwariańskiej Republiki Wenezueli”.

▲ Wenezuelscy dyplomaci zwrócili się do Guterresa z prośbą o zaprzestanie prowokacji USA przeciwko Wenezueli
MIRAFLORES PRESS / MATERIAŁY INFORMACYJNE/EPA
Jednocześnie, próbując uzyskać międzynarodowe poparcie, Wenezuela rozmawiała z Brazylią i Kolumbią na temat tej sytuacji. Ponadto wyraziła swoje zaniepokojenie sojusznikom z Rosji i Chin , którzy stanęli w obronie wenezuelskiego reżimu. Z pewnym jednak zastrzeżeniem: Chiny zdecydowanie bardziej stanowczo broniły Nicolasa Maduro , sprzeciwiając się „ingerencji sił zewnętrznych w wewnętrzne sprawy Wenezueli” i bezpośrednio krytykując prezydenturę USA. Rosja , która stara się zyskać poparcie Donalda Trumpa dla rozwiązania wojny na Ukrainie, wyraziła jedynie „solidarność z wenezuelskimi władzami i potwierdziła wszechstronne wsparcie Moskwy” dla Caracas, nigdy nie krytykując Stanów Zjednoczonych .
Pod względem militarnym reżim dąży do zmobilizowania 4,5 miliona ludzi do Boliwariańskiej Milicji Narodowej – oddziału ochotników cywilnych utworzonego w 2009 roku przez byłego prezydenta Hugo Cháveza, a obecnie oficjalnie włączonego do Boliwariańskich Narodowych Sił Zbrojnych. Wzmocnił on również swoją obecność wojskową na granicy z Kolumbią.
Z kolei María Corina Machado udzieliła kilku wywiadów, mając nadzieję na ożywienie ruchu opozycyjnego przeciwko Nicolásowi Maduro w Wenezueli. W programie „X” czołowa postać wenezuelskiej opozycji, której miejsce pobytu w kraju jest wciąż nieznane ze względów bezpieczeństwa, podziękowała i pochwaliła działania USA. „Reżim Maduro to struktura przestępcza, która wyrządziła krajowi ogromne szkody” – powiedziała wenezuelska dysydentka, podpisując się pod narracją USA i przyczyniając się do jej rozwoju.
To jest nadchodząca Wenezuela!
Tutaj możesz zobaczyć, w zaledwie 4 minuty, historię milionów obywateli, którzy są gotowi na powrót demokracji oraz boom gospodarczy i społeczny, jakiego nigdy wcześniej nie widziano w historii naszego kraju.
Przejście zakończone. Ty… pic.twitter.com/7K5VykhE1B
— María Corina Machado (@MariaCorinaYA) 28 sierpnia 2025 r
„Transformacja już się rozpoczęła” – napisała w czwartek María Corina Machado w „X”, obiecując nową erę „powrotu demokracji” oraz „rozkwit gospodarczy i społeczny, jakiego nigdy wcześniej nie widziano w historii Wenezueli”. Biorąc pod uwagę jej dobre relacje z Marco Rubio, oczekuje się, że w razie upadku reżimu liderka opozycji uzyska poparcie USA, aby objąć ważne stanowisko w nowym rządzie.
Na razie inwazja na Wenezuelę lub działania militarne mające na celu obalenie reżimu są wciąż odległe. „Najbardziej prawdopodobne jest, że siły morskie zaangażują się w operacje zwalczania handlu narkotykami i ostatecznie powrócą do Stanów Zjednoczonych” – uważa John Polga-Hecimovich. „Mniej prawdopodobny, ale wciąż możliwy, jest atak na cel wojskowy” – kontynuuje.
Inwazja „mająca na celu zmianę reżimu” byłaby „prawie nie do pomyślenia”. „Jedynym czynnikiem, który mógłby sprowokować działania militarne USA, byłaby na przykład wenezuelska inwazja na Gujanę” – mówi John Polga-Hecimovich. Jednak mając do ucha sekretarza stanu otwarcie sprzeciwiającego się reżimom takim jak Nicolás Maduro, Donald Trump może zmienić zdanie na temat tego oblężenia wojskowego, które wciąż jest największym na Karaibach od dziesięcioleci i którego cele pozostają niejasne.
observador